Duchowa Bestia powstała z potrzeby życia bardziej po swojemu — bez ciągłego dopasowywania się do tego, kim „powinno” się być.
Duchowa Bestia powstała z potrzeby życia bardziej po swojemu — bez ciągłego dopasowywania się do tego, kim „powinno” się być.
Magdalena Anna Nawrocka
Duchowa Bestia
D
uchowość traktuję bardziej jak narzędzie poznawania siebie niż magiczną introspekcję „w głąb duszy” albo ucieczkę od rzeczywistości.
Bardziej interesuje mnie moment, w którym człowiek zdejmuje maskę kogoś, kto zawsze wszystko ogarnia.
Bo owszem — chodzenie w szpilkach wygląda efektownie.
Ale czasem trzeba je zdjąć.
Duchowa Bestia powstała z potrzeby życia bardziej po swojemu — bez ciągłego dopasowywania się do tego, kim „powinno” się być.
Może trochę też z egoizmu.
Bo jako zodiakalny Baran mam sporo cech, z których nie zawsze jestem dumna. I właśnie dlatego numerologia, symbole, pytania, journaling czy obrazy pomagają mi nie tyle „zmieniać siebie”, ile zauważać miejsca, w których chowamy się za drzwiami, siedzimy zamknięci w pudełkach albo gramy swoje role tak dobrze, że spokojnie mogliby nam wręczyć Oscara za występ życia.
Zawsze ciągnęło mnie do piękna, symboli i sztuki.
Nigdy nie opanowałam rysunku tak, jak chciałam — ale żyjemy w czasach, w których obrazy można tworzyć również inaczej. Dzięki nowym narzędziom mogę pokazywać światy, które wcześniej istniały tylko w mojej głowie.
Nie interesuje mnie duchowość odklejona od życia.
Bardziej ciekawi mnie moment, w którym człowiek przestaje udawać przed samym sobą.
Nie mam gotowych odpowiedzi ani recept na idealne życie. Mam za to dużo pytań, obserwacji, trochę chaosu, trochę sztuki i sporą potrzebę szukania sensu po swojemu.
I chyba właśnie z tego powstała Duchowa Bestia.

